Wybrałem się na swoje pierwsze fotopolowanie. Sukces był skromny, postanowiłem go nieco wzmocnić zakreślając interesujące szczegóły.
Chciałem do ptaków, więc wybraliśmy się wysoko. Ptaków nie spotkaliśmy, ale za to spotkaliśmy chmury i nawet zostawiliśmy je za sobą.
Zacząłem spoglądać w niebo. A tam ptaki...
Odważyłem się zabrać mój aparat na poszukiwanie krokodyli. Niestety, nie znaleźliśmy żadnego. Za jakiś czas spróbujemy w innej rzece.
Odkrywam rzeczy, na które dawniej nie zwracałem uwagi. Oto statek, skromny, ale jednak.
Jedynym wyjątkiem jest Mała Fotografka. Tu widzimy ją jak kogoś bije.
Dziś była okazja wykonać aż trzy portrety, gdyż odwiedzili nas [...] z [...] i [...]. Były to zarazem ostatnie moje portrety, po których nastąpiła długa przerwa. Albowiem portretowanie przestało mi się podobać.
A to jest Mała Fotografka. Poznajecie ją właśnie. Będziecie ją jeszcze widywać w przyszłości.
Byliśmy u [...] i [...]. Następne dwa portrety zostały wykonane.
Dziś odwiedziła nas [...]. Oczywiście jej także zrobiłem zdjęcie.
Spotkałem [...], któremu oczywiście musiałem zrobić zdjęcie.
Dziś jest dzień pierwszy roku pierwszego. Albowiem otrzymałem mój pierwszy aparat na prąd. Będę teraz robił zdjęcia. Dużo zdjęć. Miałem już kiedyś aparat, ale na sprężynę. Sprężyna urwała się właśnie wtedy, kiedy nie powinna była się urywać. Bardzo mnie to zdenerwowało. Postanowiłem nie ufać aparatom na sprężynę.
Mój pierwszy aparat na prąd nazywa się fuj. Nie wiem dlaczego tak się nazywa, wcale nie jest fuj. W przyszłości poznam jednak przyczynę, dla której tak się nazywa...
A oto moje pierwsze zdjęcie. Zrobiłem je Innym. Chcę im teraz robić dużo zdjęć.