Zakup turystycznego nawigatora gps to poważny wydatek. Z drugiej strony próba użycia w tej roli typowej nawigacji samochodowej nie sprawdzi się ze względu na krótki czas pracy niewymiennego akumulatora. Wreszcie można użyć telefonu komórkowego, który jednak nie jest zbyt wygodny, a i tu czas pracy nie będzie długi jeśli nie będziemy mieć zapasowych akumulatorów.
Doświadczenie wielu wypraw nauczyło mnie, że najlepszym urządzeniem będzie nawigacja pracująca na skanach klasycznych map, zasilana z ogólnodostępnych akumulatorków AA (paluszków). W tym celu postanowiłem dostosować do owych wymagań jeden z typowych, najtańszych modeli nawigacji samochodowych.
Do zbudowania odbiornika turystycznego będziemy potrzebować jednego z prostych nawigatorów samochodowych bazujących na systemie Windows CE. Odbiorniki takie często pojawiają się w promocyjnych cenach w hipermarketach i zawierają zubożoną mapę samochodową, której oczywiście będziemy mogli używać opcjonalnie. W urządzeniu zainstalujemy program OziExplorerCE, który należy sobie nabyć tutaj. Nadto potrzebny będzie pojemniczek na trzy akumulatorki AA. Na koniec oczywiście nie obędzie się bez map, które do programu Ozi można zarówno kupić jak i znaleźć w wersjach darmowych będących starszymi, a wciąż użytecznymi skanami. Mapy zresztą każdy może przygotować sobie sam. Opisy przygotowań własnych map jak i programu Ozi są ogólnie dostępne w internecie.
Wbrew pozorom cała praca to kilka prostych czynności. Przeróbkę należy rozpocząć od tak zwanego „odblokowania” nawigacji, czyli od wywołania na jej ekranie eksplorera. Umożliwi nam on zainstalowanie i uruchomienie programu Ozi. Metod jest tyle, ile modeli nawigatorów, ale wszystkie są dokładnie opisane na różnych forach poświęconych tematyce gps. W odbiorniku, który widzimy poniżej wystarczyło stworzyć na karcie SD katalog „explorer.exe”. W ten sposób po wyjęciu karty nawigator wraca do stanu w jakim był kupiony.
Następnie mamy do wyboru - rozkręcić urządzenie niszcząc niestety plomby gwarancyjne lub podłączyć zewnętrzne zasilanie za pomocą wtyku USB bądź dedykowanego wejścia zasilającego. Drugi sposób jest bezpieczniejszy, ale urządzenie jest mniej wygodne do noszenia podczas wędrówek ze względu na wystający kabel. Sposób pierwszy umożliwia nam przy okazji pewne uszczelnienie nawigacji.
Pudełeczko z akumulatorami najlepiej zamocować dobrą taśmą dwustronną z tyłu oryginalnej obudowy jak na zdjęciach poniżej. Wymiar tak złożonej paczuszki umożliwia w miarę komfortowe noszenie nawigacji w kieszeni.
Pełne uszczelnienie urządzenia w takiej obudowie nie będzie możliwe, ale pewne czynności pozwolą na bezkarne używanie nawigatora w deszczu o ile ograniczymy czas jego obserwacji do minimum. Po rozkręceniu trzeba wyjąć ekran i na jego krawędź nanieść pięciomilimetrowy wałeczek z przezroczystego silikonu uszczelniającego. Następnie zakładamy ekran z powrotem, dociskamy go i nie przejmujemy się wyciekającym nadmiarem silikonu, który bez problemów wytniemy po kilku godzinach schnięcia. Silikon możemy też nanieść we wszelkie otwory, w szpary pomiędzy przyciskami, a obudową (jest elastyczny więc przyciski będą pracować poprawnie). Wreszcie możemy po włożeniu karty SD uszczelnić silikonem otwór na ową kartę godząc się na dostęp do niej jedynie przez gniazdo USB. Silikon można bez problemów usunąć więc nie jest to czynność destrukcyjna.
W obudowie na akumulatory użytej w prototypie znalazła się odrobina miejsca na założenie drugiego wyłącznika i białej diody świecącej o dużej skuteczności (pierwszy wyłącznik będzie odłączał akumulatory od gps-a). Diodę należy podłączyć z akumulatorami przez rezystor o wartości 24Ω. Dzięki temu zyskamy latarkę przydatną czasem turyście, o niewielkim zużyciu energii (jeden komplet akumulatorków wystarczy na blisko 100 godzin świecenia).
Użyte tu urządzenie pozwala na ładowanie wewnętrznego, oryginalnego akumulatora, gdy napięcie dostarczone do wejścia USB zawiera się w przedziale 3,6-5V. W praktyce komplet trzech akumulatorów wraz z naładowanym akumulatorem wewnętrznym będą pracować nieprzerwanie ponad 9 godzin przy maksymalnym podświetleniu ekranu. Następny zestaw będzie dodatkowo ładował akumulator wewnętrzny i czas jego używania skróci się do 7 godzin. Istnieje możliwość, że inne nawigacje nie będą tak tolerancyjne dla szerokiego zakresu napięć i będzie trzeba zaopatrzyć się w komplet czterech akumulatorów. Taki pakiet dysponuje napięciem 4-5,6V i z pewnością poradzi sobie z dowolnym urządzeniem. Napięcie pracy trzech ogniw zawiera się w przedziale 3-4,2V.
Jedynym nieuszczelnionym otworem pozostanie gniazdo USB oraz szpara pomiędzy dwoma częściami obudowy. Gdy zależy nam na dokładnym uszczelnieniu nawigatora możemy dookoła założyć silikonową taśmę klejącą. Pozostanie problem szczelności obudowy z akumulatorami, ale tym szkodzi tylko zamoczenie. Wilgoć przez ograniczony czas nie będzie groźna.





Jeśli kogoś przeraża nadmiar możliwości, który oferuje program OziExplorerCE zapraszam do ściągnięcia stąd menu, które przygotowałem w oparciu o doświadczenia pracy z programem, a którego opis znajduje się poniżej. Plik należy umieścić w miejscu oryginalnego, w katalogu w którym znajduje się program.




