adam śmiałek SŁOWA

prev up next

Po co pisać? Zwłaszcza gdy się nie ma talentu... A z drugiej strony - po co czytać? Nie lepiej iść spać?

Mówią, że to obciach tak publicznie takie rzeczy. No, może i obciach, nie powiem. Ale wiecie, są takie miejsca, dużo ich jest to nie ważne konkretnie gdzie; w każdym razie znajduje się tam wielu takich, co sobie narobili obciachu i znacznie więcej takich, co sobie go nie narobili. Tylko dziś jakoś nikt już nie pamięta, o co to chodziło...


___ myśli toaletowe ________________

...czyli króciutkie teksty przychodzące do głowy nie wiadomo skąd, kiedy i po co.


O egzystencji i przemijaniu.

Uśmiechnij się! Jutro też będą wojny, powodzie i trzęsienia ziemi...

Przyczyną większości katastrof jest panika.

Co masz zrobić dziś, zrób jutro - będzie koniec świata to narobisz się darmo.

Dojrzałość następuje z chwilą, gdy kończy się chemia, a zaczyna fizyka.

Zostałbym ateistą, ale boję się iść do piekła...

Lanza - ech, to był proszek...

W niebie każdy będzie miał iphona, ipoda i ibooka.

Jak każdy, mam plany na tysiąc lat, ale coś mi się wydaje, że się nie wyrobię...

Co znaczy „osiągnąć w życiu sukces”? Znaleźć stałą przyjemność, do której jest z czego dopłacać.

Co jest ważniejsze - jakość, czy ilość?

Ale ja kłamać potrafię tylko za pieniądze...

Najpiękniejsze chwile w życiu? Tak się zmęczyć, żeby nie mieć ochoty na seks.

Jeśli czegoś bardzo pragniesz to na pewno tego nie dostaniesz. Prawdopodobnie nie dostaniesz tego także i wtedy, gdy ci to już będzie wisieć.

Tak, proszę państwa, wygląd też się liczy...

Być dziś trendy to nie być trendy dlatego mój dentysta jest szczerbaty.

Być bohaterem czy być bohaterem Kieślowskiego - oto jest pytanie.

I żeby choć Adam z Ewą obalili skrzynkę jabłek - oni zeżarli tylko po połówce!

Istnieje teoria głosząca, że egoizm i egocentryzm jest taką samą cechą jak zez czy głuchota.

Każdy z nas ma jakiegoś pieprzyka, którego wolałby nie mieć.

Kompleksy są głupie i żałosne i, niczym mleczaki, powinny wypaść przed podstawówką. Tylko trzeba je rozchwierutać.

Dojrzałość to czas, gdy już wszystko człowiekowi wisi i to jest fajny czas.

Jak wyjaśnić słowo „deficyt”? Więc wyobraźmy sobie słowo „zaufanie”...

Porozmawiajmy jak dorośli ludzie, bez ambiwalencji, niewczesnej symboliki, enigmatycznych, zgoła pytyjskich konstatacji, transcendentnych ucieczek z pogranicza amnezji dysocjacyjnej, wręcz expressis verbis, rzekłbym nawet -  explicite, o... no właśnie, o czym to mieliśmy rozmawiać?

Prawdziwa wolność to wybór drogi dla większości nieatrakcyjnej.

Każdy jest wyjątkowy, tylko mało kto nie boi się do tego przed sobą przyznać.

Umiera się tylko raz.


O codzienności.

Zamiast telewizora oglądam pralkę. Program ten sam, a jeszcze pierze.

Lepiej mieć dwa złote niż złotówkę, a jeszcze lepiej mieć dwa pięćdziesiąt.

Zegar, który stoi, przynajmniej jest dokładny dwa razy dziennie.

Jadam kebaby, ale jestem pacyfistą.

Ile kremówek zjadł papież?

Dobrze jest łączyć przyjemne z pożytecznym, ale jeszcze lepiej przyjemne z przyjemnym.

Amerykańscy naukowcy odkryli, że praca jest męcząca.

Co zostało sfinansowane ze środków Unii nie może podlegać żadnym zmianom!

Nie ma już chleba, ale są czipsy.

Strzeż się banków! Dorwą cię i zrobią z ciebie vipa!

A z telewizji dowiedziałem się, że mam łupież, cellulit, żółte zęby i puszczam bąki.

To bardzo intuicyjne, choć mocno zagmatwane.

Duszno mi, codziennie głupota mnie zabija, wszędzie jej pełno, ratunku!

Aby wybrać opcję pierwszą wciśnij dwójkę.

A nasza opowieść zaczyna się w czasach Obamy i Osamy...


O społeczeństwie.

Amerykańscy naukowcy odkryli, że większość ludzi jest głupia.

Gdyby ze wszystkich ziemian zrobić jeden organizm powstałaby wielka menda.

Ludzie dzielą się na ludzi i... innych ludzi.

Człowiek na zdjęciu powinien być uśmiechnięty.

Dziewięćdziesiąt procent ludzi nie powie nigdy nikomu tego, o czym myśli przez dziewięćdziesiąt procent czasu.

Chcesz zrobić coś dla innych? Zrób coś dla siebie.

A patronami naszymi święty Niedaś i błogosławiona Nieochota...

Pisząc słowo „bomba” dajesz pracę tajnym służbom - oni też chcą jeść!

Niestety, humaniści bywają równie głupi jak umysły ścisłe.

Nie każdy cieć to cieć, nie każdy prezydent to prezydent...

Z instytucji publicznych najsprawniej działa dom publiczny ponieważ jest prywatny.

Największą krzywdę religiom robią wierzący.

Dobrze mieć przyjaciół. Co ciekawe, łatwo ich zyskać, ale jeszcze łatwiej stracić.

Kobiet się nie rozumie, kobiety się odgaduje.

A może teraz coś przerażającego? RMF ma już dziesięć milionów słuchaczy...

Nieważne są fakty, ważne są emocje.

Nie śpij! - terrorysta nigdy nie śpi!

Przyszła drożyzna i nie wiem, czy kupywać Fakt, czy Super Express.

Boję się radonu bo nie ma zapachu, smaku i rozumu...

Badacze dowiedli, że globalne ocieplenie jest skutkiem skutkiem globalnego zlodowacenia, które wzięło się ze zbyt silnych żarówek.

Dwadzieścia pięć procent badanych nie wie, ile to jest dwadzieścia pięć procent.

Skomplikowani ludzie mają proste rozwiązania, prostacy wszystko komplikują.

Język żyje, język się zmienia. Przykłady? Galeria, nowość, promocja, okazja, białe, dużo zieleni, przestronnie, apartament, korzystna cena, jedynie, tylko, oddam...


O sobie - te najbardziej lubię, ale od czytelnika wymagają niejakiego intelektu w dziedzinie interpretacji.

Lustro jest dla mnie źródłem chwil szczęścia i wzruszeń.

Chciałbym postawić sobie pomnik - gdzie się coś takiego załatwia?

Jestem taki mądry, że aż boli mnie głowa.

Moja głowa jest bardzo cenna, gdzie kupię folię ochronną na czoło?

Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, co to są te kompleksy?

Jedynie skromność ogranicza mój geniusz.

Z wyjątkiem wiązania krawata potrafię wszystko.

Zapisałbym się do mensy, tylko nie mam kiedy.

Nie jestem egoistą, jestem estetą.

Moja ulubiona lektura? - Adam Śmiałek „Curriculum Vitae”.

Jestem wariat na motorze, najszybszy we wsi!

„Ja, ja, ja!” - lubię sobie czasami tak porecytować...

Cóż by tu rzecz... wyglądać dobrze jest miło.

Gdy wstaję o dziesiątej to myślę, że świat jest niesprawiedliwy i bardzo mi się to podoba.

Autorytet? - No, nie wiem, zupełnie nic mi do głowy nie przychodzi...

Porozmawiałbym o wpływie Yao na Klesyndrony Prostopadłe, ale nie mam z kim...

Dawno nie czytałem niczego dobrego, chyba muszę coś napisać.

Uwielbiam zapach próżności o poranku...

To manieryzm subiektywistyczny, eklektyczna, wtórna empiria fizykalizmu pragnień!

Porażka na maxa, żenua, polewka, a ja jestem kul-gostek, spox no i szacun!

„M” jak..., jak... megalomania!


O sobie - część druga.

Siedzę tu sobie garbaty i chudy, choć z brzuchem i odgrzaną pizzę zażeram.

Nie umiem malować, rzeźbić, grać, tańczyć ani pisać. Chyba zostanę artystą.

Nie piję, nie palę, nie ćpam - czy należy mi się renta?

Mam mniejszy brzuch niż Britney, widziałem na pudelku.

Gdy w towarzystwie chcę zabłysnąć, mówię: „Lorem ipsum dolor sit amet”.

Lubię palić ogniska w lesie, szczególnie podczas suszy...

Zauważyłem, że posiadam cztery kończyny, a wszystkie sprawne. To aż cztery powody do bycia zadowolonym...

Raczej jestem optymistą, może nie aż takim jakim był Żeromski...

Świat się dzieli na dwie części - mnie i resztę. Nie jestem światem, a świat nie jest mną. Jesteśmy tylko połączeni.

To nie ja, to tylko ja.

Jestem błędem statystycznym, ale szczęśliwym.


O marzeniach skrytych.

Lubię ciszę i spokój. Marzę o małym domku pomiędzy cmentarzem, a kostnicą.

Chciałbym kiedyś napisać coś takiego, co z miejsca rozśmieszyłoby mnie.

To jest coś takiego do wszystkiego i niczego, że ja nie wiem, co to jest...

I żeby każdy miał lizaka i watę z cukru bym chciał!


O patriotyzmie lokalnym.

Tylko jest taka jedna, trochę wstydliwa sprawa - jestem z Krakowa...

Kraków - piękne miasto psich kup i billboardów, piwem i moczem pachnące...

Polsko, ojczyzno moja, gdzie Quinlan Private Golub buduje Enterprise Park...

Co to jest: przykry zapach, na cztery litery, inaczej polityk?

Podobno każdy ma jakieś sympatie polityczne. Ja nie mam.

Jako Polak oczywiście jestem tolerancyjny i uczciwy.

Większość Polaków nie zgadza się.


O interesach.

Chciałbym kiedyś dostać jakąś łapówkę...

Wymyśliłem certyfikat na ziewanie, szukam wspólnika z dojściami.

Jeśli nie masz pomysłu na biznes to wykorzystaj ludzką próżność.


I na koniec jeszcze raz o sobie - przerażająca prawda, która głosi, że...

Choć wydaje się to niemożliwe, nie jestem nieomylny.



rok 2009


___ prawda ________________

Oczy.
Ostatnia wskazówka zegara.
Anioł Stróż.
Nadprzestrzenny tunel.
Do początku.
Do końca.
Do zawsze.

Daj spojrzeć przez chwilę, proszę...


___ wielkie czyny ________________

Napisałem list:
oskarżenia,
wybaczenia,
pożegnania...

Ogoliłem się.
Umyłem porządnie.
Ubrałem w co najlepsze.

Przerzuciłem sznur.
Wszedłem na krzesło.
Założyłem pętlę.

Ale musiałem przerwać.
Zachciało mi się sikać.


___ litania nielegalna ________________

Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina, moja wina, moja wina, moja przenajświętsza wina, dość.


___ małe nic ________________

Jeden dzień,
dwie kalorie.
Jak tic tac.
Cap do buzi
i nie ma...


___ dwieście pięćdziesiąt sześć pikseli ________________

Szaro-zielony niepokój
przygniata,
zielono-szara nadzieja
ogrzewa.

Szaro-szare milczenie
deklamuje,
zielono-zielona tęsknota
czeka.


___ półmetek dojrzałości ________________

O ojczyźnie umęczonej,
wielkich synach narodu,
bożych cudach, braterstwie,
sensie życia, o śmierci,
o pytaniach zasadniczych:
„Po co, dokąd i dlaczego?”,

napiszę

jak skończę o dupach.


___ do rana ________________

I znowu noc.
I nie ma snu.
Przeszkadzają ćmy wspomnień.

Nadziei moc
jak światło gwiazd
oślepia swoim zimnem.

Północy kot
wyświetla film,
a zawsze science fiction.

Księżyca teatr
cieniami lśni
dziś, za rok i za tydzień.


___ przestrzenie różnowymiarowe ________________

Na początku była kropka.

Bardzo mała, czarna.
Nie działo się nic.
Ale było.
Czekałem.

Rozpoczęła się kreska.

Rosła.
Rosła coraz dłuższa.
Zacząłem biec.
Przed siebie.
A potem z powrotem.
I znów przed siebie pobiegłem.
I dalej, jeszcze.

Pojawiła się płaszczyzna.

Już nie tylko do przodu i do tyłu można było biegać.
Biegłem w bok.
Trochę na wprost.
Potem w lewo.
W prawo.
Do tyłu pod lekkim kątem.
Nieco w lewo znów, ale niewiele. Bardziej do przodu raczej.
I wciąż było mało.
I wciąż było dużo.
I wciąż było nowe.
I wszystko było piękne i proste.

Aż nastała przestrzeń.

I to było zbyt wiele.
I to nie było proste.
I oczywiste.
I łatwe.
I się wystraszyłem.
I się pogubiłem.
I się zatrzymałem...


___ brak zasięgu ________________

Obiecałaś burzy ciszę
gdy słońce z wagą tańczyło,
kiedy powódź przesuwała
fundamenty mego domu.

I tak ciągle milczysz.

Wiatr osuszył tamte czasy,
śnieg, mgła, ciepło, deszcz i rosa
od tej chwili grały w berka
chronologię zatracając.

A ty nadal milczysz.

Jutro wczorajszym się stało,
zieleń - czerwień znów odeszła.
Już za chwilę będzie było,
a wraz z nimi słowa - widma...

Nieustannie milczysz...


___ zmysły ________________

Gdy zobaczysz barwy śniegu,
nocy letniej bez księżyca,

gdy usłyszysz jak źdźbła trawy
ocierają się o siebie,

gdy poczujesz zapach mrozu,
słońca, wiatru, źródła, cienia,

nie zakochuj się...


___ nieugięty ________________

Nie proś.
Nie szantażuj.
Nie patrz tak.
Nie płacz.

I tak ci nie kupię czekoladek.


rok 2008


___ erozja ________________

Mchem i porostami
zarastasz czasie wielkich postanowień.

Młodymi brzozami
umierasz łąko tamtych dni.

Ile pozostało?

Oczodoły twarzy.
Ciała we mgle.
Sylwetki.

Dziś znów jest przedwczoraj.
Bardziej przygarbione.
Po cichu.


___ odmiana zaimków osobowych ________________

Ja paplam.

Tobie paplam.
Jemu, jej paplam.
Nam paplam.
Wam paplam.
Im paplam.

Wystarczy.


___ ogłoszenie ________________

Szukam wagi.

Z lewej strony kładę bóldaję.
Z prawej strony kładę bólbiorę.
Odczytuję wynik.

Czy ktoś wie, gdzie można kupić coś takiego?


___ parasolowa panienka ________________

Nie pada.
Ale przecież może.
Słońce grzeje tak przyjemnie.
Jednak chyba będzie burza.
Chmurki żadnej dziś na niebie.
Lecz z pewnością coś się czai...

I tak niepokoi się dzień cały
Parasolowa Panienka...


___ o tutejszych tekstach niektórych ________________

Czytasz te słowa,
strach cię ogarnia.

Tekst nielegalny,
dźwięk zapomniany,
myśl niemedialna,
nagość, a może
i pornografia...

Wielu uciekło,
zażenowanie
inni poczuli.
Romantyzm umarł
na egzaminie

...dojrzałości?


___ flirt autobusowy ________________

W sto piątce się spotkali
spojrzeniem,
z daleka,
przypadkiem.

Nieśmiało podglądali
odbicia
na szybie
nieczystej.

Zabawa w chowanego
wybranych
wśród obcych,
po cichu.

Mało określonego
zapachu
cukierków
niedrogich.

Uśmiech niedokończony
wzajemnie
oddany,
mniej więcej.

Brutalnie rozproszony
sykiem drzwi
nagle
otwieranych.

I tylko obraz został
na chwilę,
koloru
bladego.

Niby-romansu posmak,
stygnący,
z głębi
przypomniany.


___ do ambitnych nazbyt ________________

Znajoma kreda
brylantem być chciała.

Do jubilera
z rana się udała.

„Będziesz szlifował!”
- takoż poprosiła.

„Z tą aparycją?”
- odrzekł - „Moja miła,

w kolię nie wejdziesz,
w nożyk do szkła może...”

Łzę uroniła,
ale rzecze: „Boże,

trudno, niech będzie!”
I już oprawiona:

drewniana rączka,
stalowa korona.

Nadziei pełna
na szybkę spoziera.

Już za chwileczkę
będzie jej premiera.

Lecz katastrofa!
Szyba niedraśnięta,

z kredy pył został,
żałość niepojęta...

Jaki tu morał?
Szlifować chcesz? Ale

ambicję wstrzymaj,
poznaj Mohsa skalę!


___ otumanienie I ________________

Tak klapnę na chwilę.
Tak krzywo usiądę.
Tak podparty dziwnie.
Tak popatrzę w lewo...

Tak sobie...


___ otumanienie II ________________

Tak się tu wyłożę.
Tak głowę odchylę.
Tak nogę podwinę.
Tak pomyślę nieco...

Tak sobie...


___ otumanienie - finał ________________

Tak nic mi się nie chce,
tak rzeczy są głupie...
Tak zaraz stąd wyjdę,
tak wszystko mam w dupie!

Tak se!


___ w poniedziałek przed południem ________________

Wypełniającym
pit jedenaście osiem,

ujmującym
fakturę w ewidencję,

wyliczającym
stopę wynagrodzenia,

wertującym
polską klasyfikację,

wysyłającym
korektę zus zet zet a,

z gorczańskiej hali
pełnej krokusów
ślę wyrazy
serdecznego
współczucia.


___ twój anioł stróż ________________

Radio Złote Gnioty.

Dobrze słyszysz?
Złote Gnioty.
Złote!
To dla Ciebie!
Posłuchaj!
Gnioty Złote!

Ty zawsze przy mnie stój.
Rano, wieczór, we dnie, w nocy...

Radio Złote Gnioty.

Nie za cicho?
Złote Gnioty.
Złote!
To jest dobre!
Pamiętaj!
Gnioty Złote!

Bądź mi zawsze ku pomocy.
Strzeż duszy, ciała mego...

Radio Złote Gnioty.

Może głośniej?
Złote Gnioty.
Złote!
Jestem wszędzie!
Umieraj!
Gnioty Złote!

I już.


___ krótka historia ustawy o ochronie danych osobowych dz. u. 1997 nr 133 poz. 883 ________________

Nazywam się Ustawa.
Urodziłam się 14 marca 1940 roku
w Barcicach.

***

Ja, Ustawa, biorę sobie ciebie za męża
i ślubuję ci miłość, wierność
i uczciwość małżeńską.

***

Tu leży Ustawa.
Przeżyła lat sześćdziesiąt osiem.
Prosi o modlitwę.


___ myślimy więc jesteśmy ________________

Zdawało jej się,
że powiedziałem.

Nie była pewna,
pomyślałem,
czy usłyszała,
ale założyła,
że nie pomyślałem
tylko.

Pomyślała,
czy powiedziałem to,
co pomyślałem,
czy też powiedziałem
coś innego.

A może pomyślała,
że pomyślałem,
że powiem to,
o czym od dawna myślę?


___ z notatnika galaktycznego podróżnika ________________

Każda kobieta to wszechświat.
Własny Kartezjusz.
Lokalny Plance.

Twierdzy faberge
strzeże timbre.
A kruchości siłą nie rozbijesz.

Poznajesz:
rzek geografię,
gór historię,
miast biologię,
by w chwili zdawania egzaminu usłyszeć,
że nie jesteś sobą.


___ dzieckiem być ________________

Chcę być znów malutki,
by mi nos wytarli,
powiedzieli, gdzie nie wolno,
czasem pogłaskali.

Nie chcę wiedzieć dużo,
bohatera strugać.
Mały kącik mieć dla siebie,
do misia tam mrugać.

Zrobię dziś wagary.
Zaczekają w pracy.
Dostanę miskę budyniu,
życie będzie cacy!


___ o podróży koleją ________________

Skazali nas na kilka godzin.
Cela niewielka, okno, drzwi, jedno lustro małe.
Siedzimy naprzeciw.
Każdy wpatrzony we własne nic.

Dwa światy.
Dwa zapachy.
Dwa rytmy.

Chciałem usłyszeć słowo.
Ale wstyd pierwszemu się odezwać.
Słabość okazać niemiło.
Głupio tak.

Niech on zapyta najpierw.

***

I tak tkwiliśmy do późna,
bezradni.

A każdy napawał się twardością
w milczeniu
oczekujący.

I żaden nie pomyślał,
że i ten czas będzie policzony
na końcu.


___ przepis na klęskę ________________

Zrób zdjęcie.
Niewyraźne bardzo.
Przypnij i wpatruj się.
To plan.

Teraz gromadź materiały.

Najpierw podmiot.
Fundament.

Orzeczenie.
Zaprawa wiary.
Scali.

Przydawka.
Kamienie uczuć.

Dopełnienie.
Utopia musi mieć dach.

Gdy zgromadzisz wszystko, buduj.
Długo i dokładnie.
A gdy wybudujesz siądź i patrz.
Jak się będzie walić.
Powoli i do końca.
Do następnego razu.


___ kamyk w bucie ________________

Kamyk z buta wyjmę
jak przejdę na drugą stronę ulicy.
Usiądę na chwilkę,
tylko nie teraz.
Zrobię sobie lepiej,
ale gdy znajdę się tam.

A to, że idę wzdłuż, a nie w poprzek, jest w tym wszystkim najmniej istotne...


___ do wydawców bajek ________________

Czemu, kiedy koniec bajki:
„Żyli długo i godziwie...”?
To nieprawda jest, najczęściej
życie bywa mniej szczęśliwe.

Gdzie są baśnie niewesołe?
„Było ciężko wiele razy... ”
Kto książki ocenzurował
i usunął te wyrazy:

„A ja tam byłem
i wino piłem,
portfel zgubiłem,
a film straciłem...”?


___ obawy przed spotkaniem z temperówką ________________

Nie jestem ołówkiem gładkim,
z równo zaostrzonym noskiem,
bez śladów po zębach,
z pachnącą gumką na końcu, czystą,
z napisem:
„6H - bardzo twardy, techniczny”.

Ale to nie ważne.

Liczy się to,
czy mnie jeszcze więcej,
czy już mniej...


___ rozterki ________________

Kiedy jeszcze kat, kiedy już ofiara?
Kiedy jeszcze zbrodnia, a kiedy już kara?


___ sen o grzechu pierwszym ________________

Bijcie mi brawo!
Chwalcie me imię!
Czy ktoś laurowy wieniec zaplata?

Tu tron postawcie.
Dobrze mnie widać?
To za me żale życia zapłata...


___ słabości chwila ________________

To moje zabawki! Wynocha stąd wszyscy! Nie będę się dzielił z nikim!
Cholera!


___ czekam ________________

Czekam na nic.
Idealnie gładkie,
nieskończenie czarne,
doskonale śliskie.

Ale nie o nic tu chodzi,
a o czekanie.


___ autoportret ________________

Stoję przed lustrem nagi.
I cóż widzę...

Raczej brzydszy niż ładniejszy.
Raczej wyższy niźli niższy.
Raczej młodszy, a nie starszy.

A pod spodem
uśmiechnięty wesołek tryskający humorem.
Tu coś śmiesznego powie, tego zabawi żarcikiem...

A pod spodem
cwaniaczek nieduży, kombinatorek.
Interesiki kalibru marnego, łapówek nikt nie proponuje...

A pod spodem
kompleks niespełniony, żal.
Wielkie plany, niemoc trzyma silną ręką, czas reglamentowany...

A pod spodem
dobroć nieduża, chęć zbawiania świata licha.
Małe wielkie rzeczy serwują spełnienie sumienie czyszcząc...

A pod spodem
poszukiwacz zaginionej arki, odkrywca Ameryki.
Proste krzywi, krzywe prostuje, szuka okularów na swym nosie...

A pod spodem
to nie wiem, bo nigdy tam nie byłem.
I chyba nie chcę wiedzieć...

A cóż ci mówi twoje lustro?


___ wielkanocna baba ________________

Stoi na stole wielkanocna baba.
Jeszcze ciepła.
Lukrem oblana.
Z rodzynkami.
Zjem ją w niedzielę.
Dziś nie wolno.
Dzisiaj tylko powącham troszeczkę,
okruszka spróbuję,
zamknę oczy, podejdę blisko, poczuję bardzo...

Tylko dlaczego święta nigdy nie nadejdą?


___ bohater ________________

Zimno, mokro.
To dobrze.
Ślisko, stromo.
Jeszcze trochę wiatru trzeba.
Oto moja góra.
Wyjdę tam i zejdę.
W chwale.
Będę bohaterem.

A gdy spotkam na dole twarz zniesmaczoną
wyglądem zasłużonego w boju,
spojrzę w nią i rzeknę:
„Co ty wiesz o trudach...”


___ lubię ________________

Lubię, gdy mi dobrze chwilę,
kiedy czas jest tylko dla mnie.
Egoistą być jest miło, więc...
posiedzę jeszcze w wannie.


___ mrówki ________________

A gdy wstanie świt,
w mojej głowie zaczynają pracę mrówki pierwszej zmiany.
Małe pracusie, kujonki.
Wyciągają za nogi, ku życiu.
Demokratki takie...

A po południu,
w mojej głowie zaczynają pracę mrówki drugiej zmiany.
Wstrętne leniuszki, niezguły.
Wyciągają za ręce, ku senności.
Socjalistki takie...

A gdy przyjdzie noc,
w mojej głowie zaczynają pracę mrówki trzeciej zmiany.
Szalone lekkoduchy, artystki.
Wyciągają za uszy, ku niebu.
Anarchistki takie...


___ moja osobista trucizna ________________

Spotkałem ją dziś znowu.
Nie trzeba wiele.
Szczypta spojrzenia.

Już wiem,
że chorować trzeba będzie.
Nie ma lekarstwa,
czas tylko.

Cóż z tego,
skoro znowu ją zobaczę,
moją Osobistą Truciznę.


___ pierwszy dzień wiosny ________________

Idzie pokusa,
zbyt kusa.

Chcę się odwrócić,
„Nie!” - chuci.

Gdzie moja wola?
Gdzieś w polach...

Walki nie będzie
w popędzie...


___ rozmyślania opartego o drzewo ________________

Czy ja jestem dębem?

Olbrzymem patrzącym z wysoka i dumnie,
niekarzącym się wichurze.
Ostoją i zaborcą.
Dębem jak Dąb...

A może jestem wierzbą?

Uginającą się do ziemi bez troski,
gdy inni rany swe opłakują.
Niemoralnym drzewem bez wyrzutów sumienia,
zieleniejącym, gdy resztę strach mrozu skuwa.
Ostatnim skorym do zrzucenia swych szat,
gdy czas najwyższy po temu...

A może tylko brzozą?

Chwastem lasu.
Złodziejem ziemi pojawiającym się znikąd i natychmiast.
Pionierem bez pożytku...

***

Myślę czasem,
czyżby nie było dobrze wyjąć swych korzeni i iść.
Przed siebie.
Znaleźć nowy las.

Albo nie.
Może lepiej stanąć nad brzegiem morza
albo gdzieś wysoko,
gdzie nikt widoku nie zasłoni...

I wtedy zamykam oczy.
I zaczynam taniec.
Taniec namiętny, zmysłowy i dziki.

Bo to wiatr,
ten nieujarzmiony szaleniec o stu twarzach takie myśli szepce.
Tańcz z nim,
bierz ten smak garściami,
unieś się i rzucaj!

Ale uważaj, oj biada, gdy to on rządy nad tobą przejmie!

A gdy już znuży się ten wariat zalotnie uciekając,
otwieram oczy
i zastanawiam się, czy to wszystko mi się nie śniło...

I jedynie lekki zapach dzikości przypomina o tym,
że nie jestem tylko drzewem.